|
Dlaczego bronię Napisów.org
Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to kilka dni temu, w blasku wschodzącego słońca, funkcjonariusze polskiej Policji – na białych koniach, w srebrnych zbrojach, etc – najechali tłumaczy i administratorów portalu napisy.org. Pewnie nic by się stało, gdyby nie fakt, że Napisy odwiedzało miesięcznie kilkaset tysięcy internautów. A tak zaczęła się burza – do której z przyjemnością przyłączam się i ja.
Tytułem wstępu: nie podlega absolutnie wątpliwości, że korzystanie z nielegalnych kopii oprogramowania czy filmów jest w świetle prawa i etyki rzeczą naganną – i nie z tym będę tu polemizował. Kwestię tę zostawiam sumieniu oglądających (nie powiem, ze nigdy w życiu nie oglądałem divixowego filmu…). Pozostaje natomiast kwestią otwartą legalność zamieszczania w Internecie tłumaczeń filmów – również dzięki orzeczeniom Sądu Najwyższego, nie mówić już o takich frazesach jak społeczeństwo obywatelskie etc. Ale po kolei...
Bronię Napisów z powodów prywatnych i emocjonalnych – bo wiele paniom i panom stamtąd zawdzięczam. Głównie dlatego, że mieszkam w kraju, w którym media (TV) są zbyt mało rozwinięte, aby nadawać jakiś szerszy wachlarz filmów i idą po najmniejszej linii oporu (Edit: purple_haze ma rację mówiąc "*po linii najmniejszego oporu* – nie po *najmniejszej linii oporu*" – mój błąd...) . Również dlatego, że publiczna telewizja mojego kraju od wielu lat jest rządzona przez satrapów z politycznego nadania, skutkiem tego nie jest w stanie realizować swojej misji, a zamiast tego realizuje setki godzin seriali i show dla pół-debili. Oczywiście filmy, do których docieram sam – bez pośrednictwa TV – mogę czasem oglądać w oryginale, ale przecież nie zawsze. Wielu tłumaczom z napisów i zaprzyjaźnionych grup/stron zawdzięczam więc wiele wzruszeń i miłych chwil – szczególnie jakoś zapamiętałem JediAdama, który tłumaczy akurat te filmy, które lubię :)
Bronię Napisów z powodu poszanowania dla idei społeczeństwa obywatelskiego i wolności informacji. Jeśli ktoś chce spędzić setki godzin przy komputerze, tłumacząc dziesiątki ścieżek dialogowych i za darmo podzielić się tym ze mną, to jestem mu winien głęboki szacunek. Do tego właśnie ma i miał służyć Internet – do wymiany informacji przez "zwykłych ludzi".
Bronię Napisów z powodu szacunku dla profesjonalizmu tłumaczy-amatorów. Choć zdarzają im się wpadki, to z roku na rok jest ich coraz mniej. Nie mogę powiedzieć tego samego o tłumaczach wersji kinowych czy telewizyjnych. Sądziłem, że jedyny tytuł filmu, jakiego źle przetłumaczyć się nie da to "300". Błąd. Przetłumaczono go jako "300 Spartan"...
Bronię Napisów z poszanowanie dla litery prawa (tak!). Dlatego, że autorem prawa do danego dzieła jest jego twórca. Autorem prawa do tłumaczenia jest tłumacz – i każdy chętny znajdzie przy pomocy Googla dziesiątki takich interpretacji prawnych i wyroków.
Bronię napisów bo wierzę we frazesy takie jak wolne media, wolny Internet, open source, społeczeństwo obywatelskie i informacyjne.
Bronię Napisów, bo od dłuższego czasu działa jawnie faszystowski Redwatch i policja nie jest w stanie nic z nim zrobić.
wróć na górę
|